rel='stylesheet' type='text/css'>

«

»

Spacer po Kożuchowie

Michał Rembas zaprasza na spacer ulicami współczesnego Kożuchowa.

 

Małych miasteczek czar. Kożuchów – za murami, za lasami…

Michał Rembas 05.07.2010

Kozuchow

Baszta Krośnieńska (Fot. Michał Rembas)

Gdyby wehikuł czasu przeniósł średniowiecznego kożuchowianina do współczesności, z pewnością by nie zabłądził, bo XIII-wieczny układ ulic nie zmienił się ani na jotę.

Położony w Lubuskiem 10-tysięczny Kożuchów ma „w herbie” szarość. Szare są podwójne mury obronne i zamek, domy starówki i epitafijne płyty na wspaniałym cmentarzu. Nawet stojący w pobliżu murów św. Jan Nepomucen jest szary…

W średniowieczu prosperowały tu warsztaty sukiennicze. Wielu rzemieślników parało się też obróbką skór i zapewne stąd nazwa miasta (możliwe również, że jego założyciel zwał się Kożuch). Aż 123 domy miały przywilej warzenia piwa na handel. W XV w. miasto było na tyle bogate, że biło własną monetę.

Dziś o bogactwie nie ma mowy. Ciosem dla gospodarki Kożuchowa było rozwiązanie przed 12 laty jednostki wojskowej, w której służyło 400 zawodowych żołnierzy. Jest wytwórnia małej architektury ogrodowej i zakład produkcji części zamiennych do aut, ale wielu mieszkańców dojeżdża za chlebem do Zielonej Góry i Nowej Soli. Na starówce straszą odrapane tynki, większość domów ostatni raz malowano za Niemca…

***

Trzeba jednak przyznać, że świetnie zachowane średniowieczne obwarowania robią wielkie wrażenie; bez większych zabiegów można by tu kręcić historyczne filmy. Pochodzą z przełomu XIII i XIV w. Wtedy to z polnych kamieni, których pełno w okolicy mieszczanie wznieśli mury obronne i baszty. Jako zwornika używali wapna – jego moc nie ustępowała betonowi, gdyż leżakowało latami, a dorzucano do niego padlinę i dolewano bydlęcą krew.

Najstarsze, wewnętrzne mury mają 1050 m długości. Kładziono je warstwami, co 0,8-1 m wyrównując poziom drobnymi lub płaskimi kamieniami. Gdy w XVIII i XIX w. rozebrano bramy miejskie, obniżono też część murów – w najwyższym miejscu (obok zamku) dochodzą do 8 m. Z kilkunastu baszt uchowało się sześć. W najlepszym stanie jest prostokątna przy ul. Chopina, zwana wieżą katowską. Jeszcze na początku XIX w. w jej dolnej części trzymano więźniów, a w górnej mieszkał kat. Nieopodal, przy ul. Limanowskiego, zobaczymy w murze furtę dla pieszych. Kilka lat temu odkrył ją pasjonat historii Kożuchowa Zdzisław Szukiełowicz. Furtę odsłonięto i odrestaurowano.

Pod koniec XV w. – w obawie przed najazdem Turków (który zresztą nie nastąpił) – zbudowano dodatkowy, zewnętrzny pas murów, by skuteczniej chronić miasto przed kulami armatnimi. Liczy blisko 800 m, a wznosi się na 2-2,5 m. Sterczą w nim basteje – niskie, podkowiaste lub półokrągłe budowle ze stanowiskami na działa. Jest ich siedem. Największa, zwana Basztą Krośnieńską (broniła dostępu do dawnej Bramy Krośnieńskiej), stoi przy ul. Zielonogórskiej. Jej mury z cegły i kamieni mają ponad półtora metra grubości, na każdej z czterech kondygnacji otwory strzelnicze. Służyła jako wartownia i zbrojownia, a w lochach ulokowano miejskie więzienie. W XVII w. basteję adaptowano na mieszkania, teraz mieści się tu Izba Regionalna. W piwnicy zobaczymy łańcuchy i kajdany; na parterze, w izbie straży, zbroje, hełmy, halabardy, kusze i rzeźnickie topory (przeważnie repliki). Na piętrach inne eksponaty, m.in. zmyślnie zamykana na 12 rygli skrzynia pocztowa z XVI lub XVII w., symboliczna trumna z XIX w. wystawiana podczas nabożeństw żałobnych, krosna i magiel.

Leżące na skwerze przy bastei głazy z niemieckimi napisami to fragmenty zniszczonego pomnika kożuchowian poległych podczas I wojny światowej. – Kamienie tworzyły ołtarz, na którym palono znicze – wyjaśnia Szukiełowicz.

Tuż obok figura popularnego na Śląsku Nepomuka, czyli czeskiego świętego Jana Nepomucena (ok. 1350-93) z 1715 r. Święty ma na głowie biret, a w dłoniach krucyfiks. Z szarością piaskowca kontrastują złocone detale: falbana szaty, ukrzyżowany Chrystus i aureola z gwiazdek. Gdy w 2007 r. barokową rzeźbę gruntownie odnawiano, konserwatorzy musieli zdrapać z kamienia wiele warstw farby.

***

Nieopodal, w linii murów miejskich, wznosi się zamek. Szary, czworoboczny, otoczony szeroką, suchą fosą. Do ozdobionej renesansowym portalem bramy wiedzie grobla usypana w miejscu dawnego mostu. Zamek zaczęto budować na przełomie XIII i XIV w., mieszkali w nim kasztelanowie i starostowie oraz książęta śląscy z głogowskiej linii Piastów (w XIV i XV w. miasto było nawet stolicą odrębnego księstwa kożuchowskiego). Pod koniec XVII w. rezydencję kupili karmelici, by przebudować ją na klasztor. Gdy na początku XIX w. władze pruskie zakon skasowały, w zamku ulokowano arsenał.

Teraz mieści się tu Kożuchowski Ośrodek Kultury. Budowla jest w dobrym stanie, we wnętrzach zwracają uwagę eleganckie sklepienia, ale wyposażenie jest współczesne. Okazała nawa klasztornego kościoła z XVIII w. służy jako sala koncertowa o świetnej akustyce. Średniowieczne piwnice zamieniono na salki prelekcyjne i kawiarenkę. Można tu podziwiać najstarsze zamkowe mury z polnych kamieni.

***

W stronę rynku biegnie stąd ulica Klasztorna. Przy niej pięknie odnowiona barokowa fasada kamienicy z XVII w. Zdobią ją stiukowe płaskorzeźby św. Piotra z kluczami i św. Pawła z mieczem, naturalnej wielkości. Są też nawiązujące do chrztu Chrystusa symbole – aureole świętych to wielkie muszle, a na fryzie widnieją fale i muszelki. Okna budowli zamurowano, bo… za fasadą nie ma nic. Resztę zdewastowanej po II wojnie światowej kamienicy rozebrano w 1959 r.

Wznoszący się w rynku ratusz z końca XV w. trudno nazwać ładnym. Przebudowywano go tak wiele razy, że zatracił pierwotny wygląd, w dodatku w 1945 r. spore zniszczenia poczynił pożar. W latach 60. wprawdzie odsłonięto schowany pod późniejszymi przybudówkami północny gotycki mur z portalem, ale doklejono też nieciekawą współczesną fasadę, która gryzie się z XIX-wieczną częścią budowli.

Zwornik-balkonu-przy-ul-1-Maja

Zwornik balkonu przy ul. 1 Maja (Fot. Michał Rembas)

Spośród skromnych kamienic przy rynku wyróżniają się dwie, z pięknymi kamiennymi portalami. Pod numerem 3 widnieje muszla i rok 1545, a pod nr 22 – rycerz na koniu z włócznią, oddział piechurów, wieże jakiegoś miasta i rok 1889. Po fasadzie apteki Pod Lwem kroczy kamienny lew. – Do lat 20. minionego wieku zdobił aptekę przy ul. Kościelnej – opowiada Szukiełowicz. – Gdy aptekarz kupił nowy lokal przy rynku, lwa zabrał ze sobą.

Nad stojącym nieopodal kościołem NMP musiało wisieć jakieś ogniowe fatum – palił się aż osiem razy! Z zewnątrz ceglana budowla z połowy XIII w. jest gotycka, w środku króluje barok. W ołtarzu dwa cenne XVII-wieczne obrazy: „Ofiarowanie w świątyni” i „Chrzest w Jordanie”. Ładnie prezentuje się zdobiona rzeźbami nagich aniołków barokowa ambona. Jeszcze ciekawsze są renesansowe i barokowe płyty epitafijne wmurowane w zewnętrzne ściany. Wśród pokrywających je gęsto płaskorzeźb dostrzegłem rycerskie herby, podobne do krokodyli stwory, ustawionych według wzrostu żałobników i scenę z proroctwa Ezechiela z budzącymi się do życia szkieletami.

***

Ulica 1 Maja doprowadzi nas z rynku na ewangelicki cmentarz. Po drodze mijamy stojącą w fosie figurę niewiasty w egzaltowanej pozie, z wzniesionymi do modlitwy rękami. To pięknie odnowiony XVIII-wieczny pomnik Marii Niepokalanie Poczętej, z kulą ziemską i księżycem pod stopami, depczącej węża z jabłkiem w paszczy. Łaciński napis głosi: „W Adamie wszystko było grzeszne. Oto matka, która jest bez grzechu”.

Tutejszy cmentarz należy do najstarszych Polsce. Reformacja dotarła do Kożuchowa już w latach 20. XVI w., ale miejscowym luteranom przez wiele lat nie wolno było mieć cmentarza. Dopiero w 1634 r. uzyskali zgodę cesarza niemieckiego.

Cmentarz otacza wysoki mur. Na bramie rok 1796, a powyżej płaskorzeźba z trumną i stojącymi po obu jej stronach dwoma drzewami – żywym i uschniętym. Biblijny cytat po niemiecku głosi: „Nauczże nas obliczać dni naszych, abyśmy przywiedli serce do mądrości”. To jeden z pierwszych w naszej części Europy chrześcijańskich cmentarzy poza murami miejskimi (podobny jest w pobliskiej Wschowie). Kształtem nawiązuje do średniowiecznego włoskiego Campo Santo (Święte Pole) lokowanego na dziedzińcu.

Renesansowe-plyty-nagrobne

Renesansowe płyty nagrobne (Fot. Michał Rembas)

Co ciekawe, w XVII i XVIII w. poświęcone zmarłym tablice umieszczano tu w murze cmentarnym lub w kaplicach grobowych; właściwe groby mogły się znajdować nawet w znacznej od nich odległości. Zachowało się około 200 okazałych płyt wykutych w piaskowcu, głównie barokowych i rokokowych. Jest też sześć renesansowych z XVI w., przywiezionych po wojnie z dworskiego cmentarza we wsi Długie w gminie Szprotawa. Te poznamy od razu – płaskorzeźby przedstawiają zmarłych naturalnej wielkości „jak żywych”. Rycerze w zbrojach i kobiety w strojnych haftowanych sukniach, z kryzami pod szyją, są oddani z fotograficzną wręcz dokładnością.

Na wszystkich płytach mnóstwo alegorycznych symboli: trupie czaszki, perły w muszli (oznaka duszy w ciele), uskrzydlone klepsydry (symbol upływającego czasu) i kwiaty, które w Starym Testamencie oznaczały znikomość życia. Dostrzegłem też wyrzeźbiony cep – tak jak oddziela się nim ziarna od plew, tak na Sądzie Ostatecznym dobro zostanie oddzielone od zła.

Niemal naprzeciwko cmentarnej bramy stoi szary, niepozorny kościół św. Ducha, najstarszy w mieście. Został wzniesiony na początku XIII w. jako kościół przyszpitalny. W środku barokowe wyposażenie, a jeden z obrazów przedstawia widok XVIII-wiecznego Kożuchowa.

***

W południowej części miasta, już poza murami, wznosi się wysoka, pokryta szarym tynkiem wieża. Nad wejściem data: 1709. Popadająca w ruinę budowla nie ma drzwi ani schodów. Tylko tyle pozostało z „kościoła łaski”, który powstał dzięki władcy Szwecji Karolowi XII. Gdy w 1707 r., podczas wojny północnej, wojowniczy monarcha przez trzy dni bawił w Kożuchowie, miejscowi luteranie skarżyli mu się na złe traktowanie przez katolików. Król, sam będąc protestantem, upomniał się u cesarza Józefa I o współwyznawców i wymógł zgodę na budowę sześciu ewangelickich „kościołów łaski” (m.in. w Jeleniej Górze, Cieszynie i właśnie w Kożuchowie). Mieszczanie błyskawicznie wykupili teren i po roku wyrosła potężna świątynia na 3-4 tys. wiernych. Zgodnie z umową nie mogła być zbudowana z trwałych materiałów, więc użyto drewna i gliny; murowana wieża stanęła dopiero w 1826 r. Po II wojnie kościół służył jako spichlerz, a na początku lat 70. piękną budowlę wysadzono w powietrze. Podobnie rzecz się wówczas miała z wieloma zabytkami na Ziemiach Odzyskanych. Bezpowrotnie zniszczono m.in. wspaniałą XIX-wieczną Twierdzę Portową w Świnoujściu i bezcenne średniowieczne młyny św. Klary we Wrocławiu, zdewastowano dziesiątki cmentarzy…

Zwiedzanie bastei i cmentarza (zazwyczaj zamknięty): Kożuchowski Ośrodek Kultury i Sportu „Zamek”, tel. 68 355 35 36. Obiad można zjeść w restauracji Pod Lipami przy ul. Kopernika 1 lub w pubie Vinci przy 1 Maja. Noclegi: Hotel Sportowy, ul. Zielonogórska 24, tel. 68 388 07 27

www.kozuchow.pl

Permalink do tego artykułu: http://palacchichy.pl/spacer-po-kozuchowie/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge