rel='stylesheet' type='text/css'>

«

»

Kaczanówka

Informację o Kaczanówce znajdują sie na stronie.

Permalink do tego artykułu: http://palacchichy.pl/kaczanowka/

7 Komentarzy

Skip to comment form

  1. Mieczysław

    Mieczysław Pałys- ten wiersz jest mojego autorstwa (na podstawie opowiadania mojej ciotki Marii Sokołowskiej z.d. Kowal z Dzikowic) . Ja jestem urodzony już po wojnie w Dzikowicach rodzice moi Jan i Tekla pochodzili z Kaczanówki ,ojciec z 1919 r był cieślą , w 1942 r wcielony do armii radzieckiej na Syberię, potem z gen, Andersem wydostał się na zachód, wrócił do Dzikowic w 1947r. Dziadek Józef Pałys był krawcem, zmarł w 1949 r w wieku 57 lat, a ojciec w 1978 w wieku 59 lat, Nigdy nie byłem w Kaczanówce znam ją tylko z opowiadania , dlatego też pewne nazwiska ew. przezwiska zapisane są tak jak je usłyszałem. pozdrawiam wszystkich żyjących jeszcze kaczanowiaków i wszystkich wywodzących się z tej wsi . I na koniec taki refren z innego wiersza „Kaczanówka, Kaczanówka, wieś olbrzymia, ziemia żyzna, chociaż dziś tam Ukraina to rodziców myc (naszych) ojczyzna. Mieczysław Pałys tel. 506 322 269 obecnie mieszkam w Niegosławicach k. Szprotawy.

    1. Eugeniusz

      Panie Mieczysławie,
      podziękowania za przepiękny wiersz i komentarz. Ostatnio dotarłem do wiersza z 1931 roku, który opisuje nieco inną stronę z historii Kaczanówki. Znam ją trochę z różnych nasłuchów rozmów, które prowadzili moi rodzice ze swoimi krajanami. Oto ten wiersz z krótkim komentarzem na końcu.
      Wypadki w Kaczanówce

      Wielmożny Pan!
      Andrzej Rosół
      wieś i p. Kaczanówka p. loco
      k/ Podwołoczysk
      Nadawca: K. Kowalska
      w. Kowalewo

      Prawdziwa opowieść wierszowa o ks. Wróblu.

      Ksiądz Wróbel wikary modlił się w kościele
      A na dworze wojska było bardzo wiele
      A policja we drzwiach całą nockę stała
      I ludzi z kościoła wciąż wywoływała
      Aby szli do domu kościół opuścili
      A księdza samego dla nich zostawili
      Tylko nie wiadomo co uczynić chcieli
      Ci faryzeusze i ci zwodziciele
      Sam ksiądz Kalinowski chodził w tajemnicy
      Aby zabrać księdza od Boga Rodzicy
      A kto tylko na dwór z kościoła wychodził
      To go przywitali że głowy nie podniósł
      Tak bili kolbami aż się krew sączyła
      Ta jedna ofiara Bogu miła była
      Jak kiedyś tu Szwedzi naszych przodków bili
      Tak też Polacy to samo u nas powtórzyli
      Ksiądz nasz wikary modlił się do rana

      Za tych napastników o Matko Kochana
      O Matko Najświętsza daj im otrzeźwienie
      Ażeby wiedzieli że są chrześcijanie
      O Matko Najświętsza przybądź nam w pomocy
      Broń nas od katuszy w tej ostatniej nocy
      Wszak widzisz Ty Matko wszystkie nieprawości
      Oni na nas tak napadli jak wilcy na kości
      Tylko żreć nie mogli bo byli świadkowie
      A Matka Najświętsza zajęła się w sprawie
      Zesłała nam z nieba stróża świętego
      Ażeby obronił sługę Syna Swego
      A Judasz Szczerbowski ze swojej wściekłości
      To wszystko sprowadził dotarł nieprawości
      Ks. wikary z ludźmi w kościele śpiewali
      Ale ci kalwini nic się nie lękali
      Chodzili szydercy i prześladowali
      Czy by się udało to by go zabrali
      Ale wierni ludzie nie odstępowali

      Ażeby kalwini księdza nie zabrali
      Bo on sobie na to też nie zasługuje
      Że go pan starosta z wojskiem prześladuje
      I tak Bóg ochronił aż do dnia białego
      Ażeby aż we dnie wzięli sługę Jego
      O godzinie szóstej odprawił Mszę Świętą
      Za tych nieboszczyków pobitych złą ręką
      Odprawił Mszę Świętą lecz bardzo żałosna
      Że aż każdemu w sercu jak by rany wzniosła
      Tak wszyscy płakali z żalu odmierali
      Bo już ci kalwini na niego czekali
      Jak kondukt odprawił i „Salwę Regina”
      Ze łzami na oczach o Matko Jedyna
      Wziął Monstrancję w ręce wyszli na podwórze
      Ażeby wiedzieli że jest sługa Boży
      Ale ci katusi i tak się nie lękali
      Nawet i przed Bogiem samym nie klękali
      Oto w ten czas było prawdziwe pojmanie

      Zlituj się zlituj Miłościwy Panie
      O furtko kościelna samaś świadkiem była
      Jak go ta policja w koło obtoczyła
      O Matko Najświętsza tak lud lamentował
      Gdy go posterunek na drogę skierował
      Tak go obtoczyli wkoło bagnetami
      I tak prowadzili z swoimi bluźnierstwami
      A wojsko co kościół był nim obtoczony
      Jak dzikie tygrysy gdy są rozwścieklone
      Tych ludzi co z księdzem wyszli na obchody
      Gnali do kościoła jak owce do trzody
      Na bagnety brali mało nie przebili
      Ażeby się na to wszystko nie patrzyli
      A ludzie upadli wszyscy na kolana
      I z jękiem wołali o Matko Kochana
      Przybądź nam z pomocą aby ci tyrani
      Krzywdy nie czynili nam na przywitanie
      Świętemu Franciszkowi głowę mu odbili

      Obraz Matki Boskiej bagnetem przeszyli
      Co dalej z nim było to tego nie wiemy
      Bośmy tam nie byli bo nas nie puścili
      Kolbami bili do aresztu brali
      Razem z księdzem Wróblem przearesztowali
      Zawieźli w Tarnopol oddali w kryminał
      Tam każdy od żalu łzami się zalewał
      Jeszcze nikt nie słyszał jeszcze nikt nie wiedział
      Żeby pasterz z owieczkami w kryminale siedział
      Ksiądz Szczerbowski uciekł ze wsi do Mysłowy
      A na ludzi zesłał kule i buki surowe
      Ta pamięć o nas daleko się goni
      A nam tych boleści to nikt nie pogoi
      Będą się odnawiać te bolesne rany
      Dopóki nie wróci nasz pasterz wybrany
      ks. Wojciech Wróbel.

      Ku niezapomnianej pamięci o ks. Wróblu
      Napisała ten „Wiersz” w Kaчaнiвцi дня 8/II 1931. p.
      (podpis nieczytelny)

      Notatka:
      Autorka tego tekstu urodziła się jako Katarzyna Kowal, by po okresie dojrzewania stać się Ignacym Kowalem.
      Opisane w wierszu zdarzenia miały miejsce w Kaczanówce, pow. Skałat. Sprawa była związana z proboszczem parafii św. Michała, ks. Szczerbowskim i wikarym tejże parafii, ks. Wojciechem Wróblem. Ks. Szczerbowski, w opinii parafian, zaniedbał sprawy duchowe i organizacyjne parafii, natomiast wszedł w bliskie kontakty z miejscowym dworem, który należał do Jaruzelskich: częste wizyty, karty, spotkania towarzyskie, być może także rzeczy mniej chlubne, co działo się za wiedzą parafian. Widział to także wikary i zwracał proboszczowi uwagę na ten temat, stając po stronie parafian. Po pewnym czasie sprawa stała się do tego stopnia drażliwa, że proboszcz postanowił pozbyć się niewygodnego wikarego. Użył swoich wpływów w kurii lwowskiej, dzięki czemu ks. Wróbel otrzymał polecenie przeniesienia do innej parafii. Parafianie postanowili bronić swojego wikarego, co doprowadziło do ostrych protestów. W rezultacie, na wniosek starosty powiatowego, interweniowało wojsko (KOP – Korpus Ochrony Pogranicza). W trakcie rozruchów zginęło kilka osób. Bodajże końcowy akt tych rozruchów jest opisany w tym wierszu. Krwawy protest parafian zachował się w pamięci mieszkańców Kaczanówki, jako ‘Rewolucja w Kaczanówce’. Po tych wydarzeniach, do parafii św. Michała przysłany został ks. Załuczkowski, który ‘zagoił blizny’ i bardzo dobrze zapisał się w pamięci mieszkańców.
      Adresatem wiersza jest Andrzej Rosół s. Stanisława. Oryginał przechowywała jego córka Janina.
      W powyższej transkrypcji zachowano oryginalny tekst z pominięciem niektórych błędów ortograficznych.
      Ja mam na imię Eugeniusz (ur. 1947), s. Stanisława Rosoła (1918 – 2007), s. Wojciecha i Heleny z d. Kowal, dla którego adresat tego wiersza był stryjem stryjecznym. Z bratem Michałem wydłużyliśmy nazwisko na Rosołowski.
      Byłem prywatnie w Kaczanówce w 2003 r.

  2. Anna

    Moja babcia pochodzi z Iwanówki obok Kaczanowki. Po napadzie bandy upa na ich wieś wraz z rodzicami uciekali do Kaczanowki . A potem do Polski na Dolny Sl. Nigdy po tym co widziała nie opowiedziała. Nigdy nie wspominała. Chciała zapomnieć …. co???? Nie wiem i nigdy się nie dowiedziałam. Wiem tyle ze to było straszne ….

  3. Mieczysław

    Kilka słów jeszcze do mojego wiersza (sklepy Sania i Motia) i inny żyd Szojła i jeszcze rzeka Snowyda. Tak wynikało ze słów mojej Ciotki. (ktoś przepisując albo napisał poprawnie albo zrobił błąd) Ciotka ukończyła tylko pierwszą klasę do której wracali ją przez dwa lata, uczyła się po polsku, ukraińsku jak byli niemcy a jak przyszli ruscy to po rosyjsku , nie wiem w jakiej kolejności. Czytała płynnie ale pisząc mieszały jej się litery. Ponieważ ur. się w 1930 r nie pamiętała tych czasów, była zbyt mała). Mówiła. że Jan Rosół b. burmistrz Szprotawy to jej kuzyn, być może była też kuzynką p. Eugeniusza. Pozdrawiam wszystkich Kaczanowiaków i pochodzących z okolic Tarnopola. Mieczysław Pałys

  4. Stanisław

    Ja potomek mojej Babci z Kaczanówki o nazwisku ŁYP POZDRAWIAM SERDECZNIE .

  5. Ana

    A moja babcia Eugenia Woroszkiewicz ur.1927 r w Kaczanowka. Pozdrawiam

  6. Stefan

    Poszukuję Łagudzów,Adamskich,Zakowskich vel Żak i Garlińskich z Iwanówki parafia Kaczanówka!
    Stefan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge