rel='stylesheet' type='text/css'>

«

»

Dolnośląska Szkoła Tradycji

Zamieszczone poniżej materiały pochodzą ze strony Akademii Kolberga.

Spotkaliśmy się na Dolnym Śląsku. Połączyły nas muzyka oraz historie, które słyszeliśmy od ludzi przybyłych tu po wojnie z bardzo różnych stron. Tutaj wszyscy jesteśmy przybyszami, a każda tradycja musiała pokonać długą i trudną drogę. Pieśni spod Tarnopola śpiewa się dziś w poniemieckich domach, Łemków spotyka się na nizinach, z dalekiej emigracji przybyła muzyka dawnej Galicji. Często słyszymy pytania: dlaczego wybraliście akurat reemigrantów z Bośni? Czemu Ocice?

 Dolnoslaska_SZK

Dolnośląska szkoła tradycji działa w Ocicach pod Bolesławcem, gdzie po wojnie przybyli przede wszystkim mieszkańcy bośniackiej Gumjery. Są to polscy reemigranci, którzy osiedlali się w kolonizowanej przez Austro-Węgry Bośni od końca XIX wieku. Przyjeżdżali tam za chlebem z Galicji i Wołynia. W 1946 roku na mocy międzypaństwowych porozumień przyjechali na tereny tzw. „Ziem Odzyskanych”, jak nazywano wówczas zachodnie kresy powojennej Polski.

 

Wybrano dla nich okolice Bolesławca, ponieważ oddelegowana komisja uznała, że najbardziej przypominają one krajobrazy Bośni. Około 15 tysięcy osób przyjechało zorganizowanymi transportami do kraju, skąd wyjechali ich dziadkowie. Wspomnienie o dawnej Jugosławii, bo tak miejsce swojego pochodzenia określają Ociczanie, jest wciąż żywe dla starszego pokolenia, jednak dla młodych tradycja ta jest coraz bardziej odległa i mniej zrozumiała. Bałkańskie wpływy istnieją też w muzycznej tradycji reemigrantów – nawet w polskich pieśniach można usłyszeć wielogłos, charakterystyczny dla krajów bałkańskich. Starsze pokolenie śpiewa też pieśni serbskie. W składzie dawnych kapel popularne były tamburice (głównie berdy, bugarije i primy), na których w Bośni grano na serbskich weselach i które przywieziono wraz z całym dobytkiem do Polski.

Reemigrantów odwiedzamy już od kilku lat przy okazji badań terenowych, nagrań śpiewaków i zespołów, wypadów na lokale imprezy. Interesowała nas nie tylko muzyka, ale też historie, wspomnienia, miejscowe konteksty, rzeczy codzienne i odświętne.

Z miłości do muzyki i z fascynacji Ocicami, w ramach Akademii Kolberga połączyliśmy siły Centrali Muzyki Tradycyjnej, zespołu Pieśni Odzyskane, Fundacji Ważka i Izersko-Łużyckiej grupy śpiewaczej, aby nauczyć się więcej i w miarę możliwości włożyć nieco naszej energii w ociką rzeczywistość.

W tym celu spotykaliśmy się z zespołem „Ocice” – śpiewaczkami i kapelą, wychodziliśmy ze śpiewem pod sklep, pod wiatę, graliśmy i tańczyliśmy kolo pod świetlicą. Wspólnie z miejscowymi dziećmi w ramach Akcji Szkolnych odkrywaliśmy tajemnice Ocic, szperając w pamięci najstarszych mieszkańców, w szufladach ze zdjęciami, zaglądając w dziury w murze kościoła, tworząc mapy równoległych światów Gumjery i Ocic, śpiewając krwawe ballady i tańcząc cigana.

Zakończyliśmy te poszukiwania organizacją Wielkiej Ocickiej Gry Terenowej.

Oprócz tego po prostu bywamy i wpadamy do Ocic, aby porozmawiać z sołtyską, z panią Ziołową, posiedzieć pod sklepem, zrobić bramę weselną. Przyjeżdżamy na lody, na odpust, koncert, otwarcie nowego Domu Ludowego. Mamy wiele pomysłów na przyszłość, a jest ich tym więcej, im lepiej poznajemy lokalne konteksty. Czekają nas jeszcze zaduszkowe śpiewy i wspominki, zimowe kolędowanie, a przede wszystkim niezliczone spotkania – te zbiorowe i te indywidualne.

Działania Dolnośląskiej Szkoły Tradycji wspólnymi siłami realizują: Olga Chojak, Gutek Zegier, Joanna Skowrońska, Joanna Królik Kasper, Marcin Rębarz, Marta Derejczyk, Ania Lewińska, Remik Hryciuk, Mariusz Laudański, Ania Hernik i przyjaciele.

 

Tak swój udział w projekcie wspominają jego realizatorzy czyli członkowie Akademii Kolberga:

Remik:

Wrzesień, 2014 rok

Mieszkam na wsi u podnóża Gór Izerskich i do niedawna nie miałem bladego ani nawet zielonego pojęcia o kulturze tradycyjnej. Do momentu, aż przyjechały do nas dziewczyny z Wrocławia zajmujące się zawodowo etnomuzykologią i etnografią. Zapaliliśmy ognisko, papierosy, a one – kaganek oświaty. Zaczęliśmy rozmawiać, uczyć się śpiewać, a każda pieśń ma jakąś historię – budzi ciekawość. Pogórze, gdzie żyję, wydawało mi się tak mało atrakcyjne pod względem kultury tradycyjnej: ludzie tu mieszkający nie są tutejsi, korzenie zostawiliśmy daleko. O dawnych zwyczajach częściej się mówi niż je praktykuje. Podobnie jest z muzyką. Okazało się jednak, że w naszym regionie są oazy żywej tradycji – trzeba tylko umieć szukać. To ludzie, często starzy, schorowani. Ale bywa, że wyraźni, twardzi, uśmiechnięci i śmiało patrzący w oczy. Warto się z nimi spotykać, wypić kieliszek, dwa, zatańczyć, zaśpiewać. Bo bezpośredni przekaz jest cenny, wyjątkowy. Bo można im dać coś od siebie, choćby zainteresowanie. Wymieniamy się energią, odżywamy. Dziękuję im za to i dziękuję tym, którzy to ze mną robią. Chwała nieznanym bohaterom kultury tradycyjnej!

 

Ania:

Kiedy po raz pierwszy jasno i wyraźnie uświadomiłam sobie, że mamy zacząć pracować w Ocicach z dziećmi i młodzieżą, zobaczyłam, że nie potrafię pomyśleć o Ocicach jako o całości. Oczywiście szybko okazało się, że wcale nie muszę i że mogę nadal dryfować od Ottendorfu do Gumjery, od pieśni do primu i z powrotem.

o ciekawe, Gumjera nie jest niczym nieznanym, dla dzieci funkcjonuje na dwóch poziomach – historii swojej rodziny i historii zbieranej przez lokalnego pasjonata, historyka-amatora. Ottendorf nie funkcjonuje prawie wcale, ale dzieci intuicyjnie wyczuwają, dlaczego należy zadbać też o to, co pozostawili dawni mieszkańcy wsi.

 

Josz:

Październik, 2014 rok

Zespół z Dolnego Śląska: akordeon, najlepiej dwa, certyfikowany strój dolnośląski, pieśni ludowo-biesiadne, popularne, coś nowego z internetu, granie „pod Niemca”, czyli na wesoło, na cztery…

Tego najczęściej się tu obawiałam.

Ocice. Zespół złożony z reemigrantów, jest akordeon, stroje „ichnie”, przywiezione, instrumenty inne – berda, bugarija – przywiezione, pieśni inne – polskie z wielogłosem bałkańskim albo po serbsku.

 DSC_2737_Gaca

Zauważyłam, że reemigranci przywieźli dużo pieśni do tańca „stamtąd”, które lubią i z chęcią tańczą do tego kolo. Teksty polskie układane pod te melodie brzmią kanciasto, wymuszenie.

Miejscowa świetlica nosi nazwę „Sala prób i ćwiczeń”. Niecodzienne.

Realizowane programy Akademii Kolberga, opowieści, filmy obejrzycie i przeczytacie na stronie Dolnośląskiej Szkoły Tradycji

Akademia Kolberga postawiła sobie zadanie stworzenie modelowego, innowacyjnego w warunkach polskich programu przywracania tradycyjnej muzyki do społecznej i kulturowej praktyki społeczności wiejskich.

 

Autorzy programów napisali na stronie w zakładce Polecamy:

Zapraszamy do złożenia wizyty organizacjom, instytucjom i osobom, których działania w misji dokumentowania i upowszechniania dziedzictwa kultury wiejskiej są – według nas –godne polecenia.

Niech będą one źródłem wiedzy i inspiracji, a być może również przyczynkiem do powstania nowych pytań, pomysłów, projektów.

Jeszcze do niedawna bogaty świat wiejskiej muzyki i związanych z nią niezwykłych, odchodzących w niepamięć postaci był bliżej znany kilkuset osobom – w skali kraju to bardzo niewiele. A przecież ta kultura nie jest etnograficzną ciekawostką, ale żywym źródłem, związanym z konkretnymi ludźmi, miejscami, sytuacjami.
Poznając ją – otwieramy sobie drzwi do świata, jakiego być może nie znamy albo znamy powierzchownie. To może stać się początkiem życiowej przygody.

Zatem – polecamy!

 

Permalink do tego artykułu: http://palacchichy.pl/dolnoslaska-szkola-tradycji/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge